czwartek, 27 października 2016

Jak zakochałem się w…. czytniku e-booków.

Lubię czytać książki. Nie to że jestem molem książkowym, który jak nie przeczyta 10 książek
w tygodniu to będzie chodził zmartwiony, ale po prostu podczas jazdy autobusem, w tramwaju czy przed snem lubię sobie coś poczytać.


Przed wyjazdem za granicę postanowiłem zakupić czytnik e-booków. W momencie zakupu nie byłem przekonany czy to dobry zakup, czy będę z niego zadowolony i czy nie jest to kolejny objaw mojej kompulsywnej chęci kupowanie rzeczy, które ktoś ma i wydają mi się fajne i super praktycznie,
a po zakupie lądują w szufladzie i za często nie widzą światła dziennego. 

Zaznaczam, że do chwili zakupu czytnika, czytałem książki tylko w postaci papierowej, w żadne czytanie na komputerze czy w telefonie się nie bawiłem bo byłem zdania (i nadal jestem), że takie czytanie niszczy oczy. Jak się szybko okazało decyzja o kupnie czytnika książek w postaci cyfrowej była jedną z lepszych decyzji zakupowych w ciągu ostatnich lat!


Poniżej podam kilka zalet, przez które pokochałem mój czytnik e-booków:
  •          Pojemność- nawet w najprostszym urządzeniu (czyli takie jakie ja posiadam) można przechowywać dziesiątki, jak nie setki książek. Problem skończonej książki podczas urlopu, czy podróży służbowej znika, ponieważ jeżeli wcześniej o to zadbaliśmy, w każdym momencie można rozpocząć nową lekturę.
  •          Waga- taki czytnik waży standardowo tyle co 100 stronnicowa książka, więc jakimś kolosalnym obciążeniem dla użytkownika nie jest, a w porównaniu do treści jaką zawiera nie waży prawie nic.
  •          Praktyczność- czytnik e-booków nie zajmuje dużo miejsca i zmieści się do każdego, nawet małego plecaka czy torby, a obecności praktycznie pozostaje niezauważona.
  •          Oszczędność- Ceny książek w formacie cyfrowym są niższe, aniżeli ich odpowiedniki
    w wersji papierowej. Różnica nie jest jakaś kolosalna, ale to zawsze oszczędność.

Żeby nie było, że wychwalam czytnik e-booków pod niebiosa i nie zauważam żadnych wad napiszę
z czego do końca zadowolony nie jestem. Po pierwsze czytnik jest urządzeniem elektronicznym,
a co za tym idzie może się rozładować w nieodpowiednim momencie pozbawiając użytkownika możliwości dalszego czytania. Tak więc rzadko bo rzadko ale urządzenie wymaga dostępu do prądu co w przypadku papierowej książki jest całkowicie zbędne. Drugim minusem jest cena urządzenia.
Za najtańszą wersję urządzenia trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych. Dla jednych to niewiele,
dla innych sporo. Dla mnie było sporo, tym bardziej, że jak kupowałem swój czytnik ceny były jeszcze wyższe niż obecnie.

Ja, pomimo że na początku nie byłem przekonany o słuszności i użyteczności zakupu czytnika
e-booków bardzo szybko przekonałem się, że decyzja była trafiona w 100% i najzwyczajniej w świecie urządzenie to tak mnie zauroczyło, że w tym momencie nie wyobrażam sobie rezygnacji z niego
i powrotu do książki w postaci papierowej. No dobra, jestem w stanie sobie to wyobrazić,
ale na pewno z własnej woli tego nie uczynie.


Alex Van der Beck

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz