środa, 12 października 2016

Wymarzona praca… której nie mam.

Jeżeli, ktoś przyszedł by do mnie i zaoferował na sprzedaż instrukcję jak powinienem poprowadzić swoje życie, abym czuł się z niego zadowolony, kupił bym ją od razu, bez najmniejszego zawahania.
Trochę głupio się przyznać, że w wieku prawie 30 lat nadal nie znalazłem pomysłu na siebie i swoje życie. W tym poście chciałbym się skupić tylko i wyłącznie na aspekcie pracy, bo co jak co ale praca jest sporą częścią życia każdego człowieka (dobra, może nie każdego ale 95% ludzkości jest).

Jeżeli chodzi o mnie nie mam tego szczęścia i jak do tej pory nie znalazłem swojego wymarzonego miejsca pracy. Mało tego, ciężko mi określić jak ta praca miała by wyglądać. No bo np: mógłbym pracować jako kucharz, lubię gotować i sprawia mi to przyjemność ale z drugiej strony nie lubię gorących miejsc, kuchnię na pewno do takich miejsc można zaliczyć, a poza tym nie mam zaufania do swoich kubków smakowych więc raczej kucharz ze mnie byłby co najwyżej średni.  
Mógłbym również pracować jako tester hoteli. Lubię podróżować, a samodzielne stanowisko jakim jest tester hoteli było by dla mnie idealne (ja i praca w grupie to dwie inne rzeczy). Osoba pracująca na tym stanowisku musi znać kilka języków jak i mieć za sobą podróże do sporej ilości krajów. I te wymagania mnie wykluczają. Opiekowanie się małymi pandami też brzmi spoko, ale nie wiem czy zdecydował bym się na emigracje do Chin zostawiając wszystko co mam (chodzi głownie o rodzinę i znajomych,
bo rzeczy materialne mają dla mnie wartość drugorzędną) na innym kontynencie.

Lubię pracować. Nie wyobrażam sobie życia bez jakiegoś zajęcia (w tym wypadku pracy). Podczas swojego dotychczasowego istnienia pracowałem już jako kasjer, manager, magazynier, pracownik fizyczny i opiekun dzieci. I to wszystko. Niewiele tego się uzbierało od czasu gdy jestem aktywy zawodowo czyli jakieś 9-10 lat. Staram się wykonywać polecone mi zadania jak najlepiej i generalnie być fair w stosunku do pracodawcy, co praktycznie zawsze zostało doceniane przez moich chlebodawców. W każdej pracy zostawałem dopóki, dopóty nie stwierdziłem, iż w tej konkretnej firmie nic więcej się nie nauczę, a monotonia zajęć czaiła się już za drzwiami. Nigdy nie zostałem zwolniony,
a odejście z pracy następowało zawsze z mojej inicjatywy.


Wiem, że na świecie jest mnóstwo ciekawych zawodów, które chciałbym spróbować wykonywać.
I właśnie na scenę weszło to słowo: „próbować”. Kilka krotnie spotkałem się z opinią, że w moim przypadku już za późno na próby i muszę się zdecydować na konkretny zawód. Gdy słyszę takie coś mam ochotę rozerwać na strzępy osobę wypowiadającą takie tezy. Tak, jestem prawie trzydziestolatkiem, ale cholera, nie uważam się na osobę starą, która powinna porzucić poznawanie siebie, swoich zainteresowań czy świata. Nie zgadam się na życie kilkadziesiąt lat w jednym miejscu, na codzienną monotonność, nie zgadzam się na porzucanie realizacji swoich planów czy marzeń i w końcu na miłość boską nie zgadzam się na pracę 10-15-30 lat w jednym miejscu! Jakbym miał wybór zapuścić korzenie w jednej firmie na 30 lat, a zmianę pracy co rok i do końca życia poszukiwanie tej jedynej, wymarzonej pracy (nawet bez rezultatu), to bez wahania wybieram drugą opcję!

Alex Van der Beck

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz